
Ostatni rozdział historii Hawkins już dostępny. Analizujemy opinie o powrocie do korzeni i sprawdzamy, czy emocjonalne domknięcie sagi satysfakcjonuje.
Ocena Stranger Things na IMDB
Od momentu debiutu “Stranger Things” pozostaje popkulturowym fenomenem i jedną z najważniejszych produkcji w historii streamingu. Analizując twarde dane, widać wyraźnie, że produkcja braci Duffer, mimo upływu lat, nie traci na popularności. W IMDB średnia ocen dla wszystkich sezonów utrzymuje się na wysokim poziomie 8,7–8,9/10, co plasuje tytuł w ścisłej czołówce fantastyki ostatniej dekady. Jednak to odbiór finałowego sezonu budzi największe emocje. Pierwsza odsłona finału ma wyniki wyższe niż wiele epizodów z poprzednich lat. Odcinki otwierające piątą serię mieszczą się zazwyczaj w przedziale 8,3–9,0/10. W sieci przeważają głosy, że są to noty „może nieco na wyrost, ale wciąż solidne”, co pokazuje ogromny kredyt zaufania fanów. Absolutnym rekordzistą stał się odcinek czwarty, „Sorcerer”. Z wynikiem oscylującym wokół 9,8/10 i lawiną pozytywnych głosów epizod jest uznawany za kulminację sagi.
Podczas światowej premiery entuzjazm widowni był wręcz namacalny, co przełożyło się na błyskawiczny wzrost słupków popularności. Widzowie zachowują jednak trzeźwość umysłu, zauważając, że część ocen wystawiono pod wpływem euforii. Można zakładać, że wyniki ustabilizują się w kolejnych tygodniach, gdy głosy oddane na fali entuzjazmu zrównoważą chłodniejsze opinie. Mimo to start finału to sukces. Krytyczne recenzje są w większości pozytywne – recenzentom podoba się filmowa forma i emocjonalne domknięcia wątków. Odbiór nowej serii został w niejednym serwisie podsumowany stwierdzeniem, że twórcy odzyskali narracyjną dyscyplinę. Podkreśla się też, że akcja jest teraz bardziej skupiona na Hawkins, a wątki mniej rozproszone niż w sezonie czwartym. Zauważalna poprawa tempa i klarowna eskalacja zagrożenia sprawiają, że „ostatnią bitwę” ogląda się z zapartym tchem, a serial godnie wkracza w swój ostateczny rozdział.
Opinie fanów Stranger Things
Ogólne wrażenie panujące wśród fanów produkcji jest zdecydowanie pozytywne. Przeglądając dyskusje w sieci, można trafić na wiele wpisów sugerujących, że sezon 5 skutecznie przywraca klimat pierwszych lat, za którym tak tęskniono. Nowa odsłona jest odbierana jako bardziej skupiona fabularnie niż nieco rozproszony sezon czwarty i lepsza od mieszanie ocenianej „trójki”. Widzowie doceniają powrót do korzeni, co widać po większym nacisku na „oryginalną paczkę” bohaterów i ich relacje, przy jednoczesnym ograniczeniu chaotycznych wątków pobocznych. Najczęściej chwalone elementy to imponująca, wręcz filmowa skala widowiska. Długie, dopracowane odcinki oraz poziom efektów specjalnych robią na odbiorcach ogromne wrażenie. Istotny jest także powrót do równowagi między przygodą a nostalgią lat 80.
Fani opisują finał pierwszej części jako emocjonalny rollercoaster, pełen ciężkich scen i spektakularnej bitwy. W fandomie krążą też żywiołowe reakcje na konkretne rozwiązania scenariuszowe. Nowe moce, jakimi dysponuje Will Byers, oraz ich tajemniczy związek z Vecną odbierane są jako jeden z najbardziej szokujących momentów dotychczasowej historii. Duże poruszenie wywołuje również stan Max i jej poraniony wizerunek – fani masowo chwalą charakteryzację oraz grę aktorską. Zmiany w wyglądzie antagonisty także nie przeszły bez echa. Choć nowa wersja potwora stała się obiektem memów, wielu widzów przyznaje, że przeciwnik jest momentami przerażający i nadal stanowi mocny punkt opowieści.
Nie brakuje jednak zarzutów. Część widowni uważa, że po “Stranger Things” widać już upływ czasu, ponieważ obsada wyraźnie dorośleje, a fabuła wciąż gra na licealnej dynamice, co czasem wypada sztucznie. Pojawiają się głosy, że niektóre dialogi służą wyłącznie wyjaśnianiu fabuły, a struktura chwilami przypomina odświeżoną wersję pierwszego sezonu, tylko na większą skalę.
Czy warto oglądać finałowy sezon?
Decyzja o poświęceniu czasu na finałowe odcinki wydaje się dla fanów oczywista, ale warto przyjrzeć się argumentom przeważającym w dyskusjach. Przede wszystkim 5 sezon stanowi wielkie domknięcie historii Hawkins i Vecny. Dla osób śledzących serial od lat to naturalne i emocjonalne zwieńczenie sagi. Recenzenci podkreślają, że poziom realizacji audiowizualnej jest najwyższy w historii produkcji. Długie odcinki, dopracowane efekty i fascynujące sceny walk nadają całości filmowy sznyt. Serial wraca też do lubianej dynamiki grupy przyjaciół walczących ramię w ramię, zamiast rozpraszać uwagę na odległe wątki. Emocje grają tu pierwsze skrzypce, a historie Willa czy Max wskazywane są jako najmocniejsze punkty, dzięki którym widzowie przeżywają seans tak intensywnie.
Wysokie noty w serwisach branżowych, w tym wciąż bardzo solidna średnia na Rotten Tomatoes (utrzymująca się w okolicach wysokich 80%), sugerują, że większość odbiorców jest zadowolona z kierunku finału. Można się spodziewać, że tytuł zdobędzie liczne nominacje i powalczy o trofea w sezonie nagród. Są jednak głosy krytyczne. Jeśli ktoś czuł przesyt nostalgią lat 80 już wcześniej, finał tego nie zmieni. Problemem dla części widzów bywa wiek obsady – aktorzy wyraźnie wyrośli już ze szkolnych ław, co nie zawsze wygląda wiarygodnie. Niektórzy narzekają też na liczbę cliffhangerów zmuszających do czekania na drugą połowę sezonu. Mimo to reżyserię ocenia się wysoko, a całość stanowi solidne pożegnanie, które warto zobaczyć na własne oczy.






